Facebook Tweeter Instagram YouTube

nasze patronaty | kontakt

Apokalipsa homara - recenzja

recenzja TerazTeatr
powrót
Apokalipsa homara - recenzja
Apokalipsa homara, reż. Tomasz Dutkiewicz

Oto przed Państwem kolacja, na której najpewniej nie chcielibyście się znaleźć w charakterze gościa. Można za to ją obejrzeć w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej na dużej scenie.

Lars wydaje powieść filozoficzną która odnosi olbrzymi sukces. Z tej okazji jego żona Paige organizuje kolację, na którą zaprasza przyjaciół: Wenny z jej kochankiem (który niestety nie przybywa) oraz Hala z żoną Sian. Zupełnym przypadkiem na przyjęcie trafia też nikomu nieznany Mike. Goście są zaś obsługiwani przez wynajętego tajemniczego kelnera. Jednak cała kolacja nie jest taką zwykłą uroczystością jakby się wydawało, dania jakie serwuje pani domu nie są zwyczajne, ale wszystko ma swoje uzasadnienie.

Już od pierwszej sceny można wyczuć, że coś tu jest nie tak. Widać pewne napięcie pomiędzy mężem i żoną, jednak Lars cały czas stara się tonować odczucia, obracać wszystko w żart. W toku rozmów atmosfera coraz bardziej się zagęszcza, padają coraz ostrzejsze słowa. Pojawienie się niespodziewanego gościa, Mike'a, całkowicie burzy harmonię kolacji, ale im dalej trwa akcja, tym trudniej nie zadać sobie pytania czy kiedykolwiek tu była harmonia, bo może widoczny chaos, destrukcja więzi jest zamierzonym celem? Może to wszystko jest efektem zmyślnego zaplanowania tematów rozmów?

Jednak nie tylko rozmowy są tu ważne. Skoro rzecz dzieje się na kolacji, to nie może zabraknąć jedzenia. Dania jakie są serwowane przez kelnera odsłaniają koncepcję życiową i filozoficzną Paige i konfrontują ją z filozofią Larsa, do tego każdy z gości jest mimowolnie wciągnięty w tę „grę”. Goście w trakcie kolacji mogą przekonać się od czego tak naprawdę pochodzą, „zabawić” się we wszechwładnego Boga czy też przekonać się czym są resztki po bogactwie dla osób o zwykłym statusie majątkowym. W trakcie kolacji, gdy powoli kończą się tematy rozmowy, należy zapewnić gościom rozrywkę i tak też zrobiła pani domu. Zaproponowana przez Paige „przyjacielska zabawa” daleka jest od wesołych rozrywek jakie można zwykle spotkać podczas takich okazji. Każdy z gości dostaje kopertę, a w niej kartkę z tematem przewodnim o którym ma opowiadać przez 2 minuty. Możemy więc posłuchać o narzędziach zbrodni, samobójstwie, usłyszeć całą prawdę i tylko prawdę... Każdy z tematów wzbudza olbrzymie emocje. Trzeba przyznać, że wszystkie te zagrywki Paige nie tylko konfrontują ją z Larsem, ale także całkowicie obnażają każdą z postaci. Wszyscy odzierani są z resztek tajemnicy, pokazują jacy są w rzeczywistości. Po daniach i zabawie cała opowieść zaś zmierza do finału jakiego się nie spodziewamy, ale który także został skrupulatnie przygotowany przez Paige (tak jak i cała kolacja).


Apokalipsa homara w reż. Tomasza Dutkiewicza - spektakl. Anna Guzik-Tylka, Jagoda Krzywicka, Sławomir Miska, Rafał Sawicki, Oriana Soika, Grzegorz Sikora. / fot. Monika Stolarska

Spektakl tak jak wspominał reżyser Tomasz Dutkiewicz, jest krzywym zwierciadłem, w którym każdy z nas może się przejrzeć i dostrzec samego siebie. Dostrzeżemy jednak nie tyle postać, co reprezentującą ją filozofię życiową, sposób postępowania, myślenia. Można powiedzieć, że siedem postaci, to pewne siedem archetypów życiowych:
- Paige (Anna Guzik-Tylka) - władcza pani domu, która zaplanowała każdy, nawet najdrobniejszy szczegół kolacji. Osobiście wymyśliła i przygotowała „wykwintne dania” oraz zapewniła rozrywkę, która ma zabawić gości.
- Lars (Rafał Sawicki) – pisarz na cześć którego odbywa się cała kolacja. Człowiek opanowany, uważający, że całkowicie panuje nad swoim losem za pomocą swojej psyche-siły. Jest też osobą która nie lubi i nie chce podejmować decyzji, najlepiej jak ktoś za niego wszystko zrobi.
- Wenny (Jagoda Krzywicka) – wyzwolona artystka, dawna kochanka Larsa. Jest ślepo zapatrzona w gospodarza oraz całkowicie zafascynowana filozofią jaką przedstawił w swojej książce, bezkrytycznie w nią wierzy i powtarza słowo po słowie. Do tego w zasadzie flirtuje ze wszystkimi dookoła.
- Hal (Grzegorz Sikora) – naukowiec, który na wszystko patrzy racjonalnie. Jest osobą skrytą, bardzo mało o sobie mówi, chyba, że w emocjach.
- Sian ( Oriana Soika) – seksowna prezenterka wiadomości, która „swoim wyglądem ma osłodzić pokazywanie strasznych faktów”. Wydawałoby się, że jest tylko piękną kobietą, bez krzty rozumu, jednak tak naprawdę jest wnikliwą i cyniczną obserwatorką rzeczywistości. Ma swoje zdanie i nie boi się go prezentować.
- Mike (Sławomir Miska) – nieznajomy, który zupełnie nie pasuje do towarzystwa pod względem zamożności, jest przedstawicielem „klasy pracującej”. Jednak tak do końca to nie wiadomo czym się tak naprawdę zajmuje. Także wnikliwie obserwuje świat, ale też bez pardonu go ocenia.
- Kelner (zamiennie Piotr Gajos lub Witold Mazurkiewicz) – cichy obserwator wydarzeń, postać prawie, że niezauważalna, ale zawsze stojąca gdzieś w pobliżu. Wbrew pozorom, w całej tej kolacji odgrywa bardzo ważną rolę (i nie chodzi tu o podawanie kolejnych dań i uzupełnianie kieliszków).

Oczywiście, archetypy te są uproszczone, ale z całą pewnością niejeden z nas odnajdzie w sobie odrobinę Larsa i Sian, Paige i Mike'a, Hala, Wenny, kelnera. Możemy dostrzec w sobie te postaci w zasadzie w dowolnych konfiguracjach (albo może i nawet bez łączenia cech różnych postaci – zobaczymy siebie samego po prostu w jednej z nich). Nie można jednak powiedzieć, że te postaci to zbiór tylko negatywnych cech, bo nic tutaj nie jest czarno-białe. Wszystko ma swoje usprawiedliwienie bo przecież każda akcja powoduje reakcję, co doskonale widzimy na scenie. Czasem reakcja następuje długo po samej akcji i dostrzegamy, że dane zdarzenie jest odpowiedzą na coś, dopiero gdy postaci przytoczą wydarzenie z przeszłości.


Apokalipsa homara w reż. Tomasza Dutkiewicza - spektakl. Witold Mazurkiewicz i Anna Guzik-Tylka / fot. Monika Stolarska

Każdy z aktorów wypadł w swojej roli doskonale. Pierwsze skrzypce grała oczywiście Anna Guzi-Tylka (Paige), ale na szczęście nie przyćmiła pozostałych osób. Zaraz po niej każdy miał w zasadzie swoje pięć minut i ściągał całą uwagę widowni na siebie. Rafał Sikora (Hal) gdy opowiada o samobójstwie, Rafał Sawicki (lars) w momentach konfrontacji z Paige. Oriana Soika (Sian) gdy opowiadał o swojej pracy. Jagoda Krzywicka (Wenny) gdy mimowolnie flirtowała z bohaterami. Sławomir Miska (Mike) gdy mówił o prawdzie. I nawet tak tajemnicza postać jaką był małomówny kelner została przez dyrektora Witolda Mazurkiewicza odegrana bardzo sprawnie. Aż można by pomyśleć, że to prawdziwy kelner obsługiwał przyjęcie, bo każde działanie było zgodne ze sztuką kelnerowania. Scenografia sztuki jest dość prosta – przybrany do kolacji stół, krzesła dla gości, żyrandol nad stołem i dania i napoje które są donoszone przez kelnera. Ale przecież w tej sztuce nic więcej nie trzeba, bo najważniejsze jest to co i jak postaci mówią między sobą oraz język ciała którym cały czas niewerbalnie przemawiają.

Na koniec jedno muszę przyznać, że o ile filozofia Larsa jest dość przewrotna i, jak pokazuje rozmowa bohaterów przy kolacji, dość łatwa do obalenia, to nie można nie zgodzić się z jedną z jego koncepcji: „Wszystko co żyje albo zjada innych, albo gnije. Wolałbyś zjeść czy żeby Ciebie zjedli?”.

Tomasz Sknadaj, marzec 2015r.

komentarze
comments powered by Disqus
partnerzy TerazTeatr



^
Twoje sugestie i uwagi