Facebook Tweeter Instagram YouTube

nasze patronaty | kontakt

Człowiek z La Manczy - recenzja

recenzja TerazTeatr
powrót
Człowiek z La Manczy - recenzja
Człowiek z La Manczy, reż. W. Mazurkiewicz, Teatr Polski

Na 30-lecie pracy artystycznej, Dyrektor Teatru Polskiego w Bielsku-Białej, Pan Witold Mazurkiewicz, wyreżyserował musical "Człowiek z La Manczy".

Powieść Cervantesa do najkrótszych nie należy, nie każdy zapewne ją przeczytał, ale słysząc hasło "Don Kichot", każdy wie już o kogo chodzi - błędnego rycerza, który w wiatrakach widzi potężne potwory, a w karczemnej dziewce szlachetnie urodzoną damę swego serca. Don Kichot z La Manchy to po prostu bohater, który już na stałe wpisał się w popkulturę. I tak w 1964r. Dale Wasserman wziął na warsztat powieść i stworzył z niej musical, który do dziś świeci sukcesy na Broadwayu oraz innych scenach teatralnych i musicalowych. Pan Witold Mazurkiewicz sam przyznawał, że chęć pokazania tego dzieła towarzyszyła mu od wielu lat, było to jego marzenie. I dziś, na zakończenie sezonu teatralnego 2015/2016 i jako podsumowanie swojej 30-letniej kariery artystycznej wyreżyserował w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej "Człowieka z La Manczy".

Cała historia rozgrywa się więzieniu do którego trafia żołnierz, poeta i poborca podatkowy w jednym - Miguel de Cervantes wraz ze swoim służącym Sanczo Pansą. Ma tutaj oczekiwać procesu przed Świętą Inkwizycją. Jednak już od momentu wtrącenia do więzienia okazuje się, że nie tylko Święte Oficjum będzie go sądzić, bo więźniowie z którymi jest zamknięty także chcą go sądzić. W przypadku orzeknięcia niewinności, zachowa wszelkie dobra jakie wniósł do więzienia, gdy zaś przegra rozprawę, straci wszystko. Zarzuty ze strony więźniów są proste - ich zdaniem jest on marnym poetą, marnym żołnierzem, marnym poborcą podatkowym oraz co najgorsze jest człowiekiem dobrym i uczynnym. Cervantes z miejsca przyznaje się do winy, potwierdza wszystkie zarzuty, jednak i tak chce wystąpić ze swoją obroną. Jednak nie będzie ona polegać na zwykłej mowie, ale chce aby przybrała ona postać spektaklu teatralnego na podstawie jego własnego rękopisu. Wciąga więc więźniów w swoją opowieść, obsadza ich w kolejnych rolach i prezentuje im opowieść o rycerzu smętnego oblicza - Don Kichocie z La Manczy w którego osobiście się wciela. Można więc powiedzieć, że jest to swoisty teatr w teatrze.


"Człowiek z La Manczy", reż. Witold Mazurkiewicz, Teatr Polski w Bielsku-Białej / fot. Krzysztof Grabowski

Reżyser (i dyrektor Teatru Polskiego w jednym) spektaklu Witold Mazurkiewicz, przyznał, że tyle lat czekał z wystawieniem tego dzieła chyba z tego powodu, że czekał właśnie na ten zespół aktorski. Patrząc na całokształt tego przedstawienia nie można nie przyznać mu racji, bo lepiej chyba spektakl nie mógł wypaść. Każdy, od głównych postaci jakie grali Rafał Sawicki, Tomasz Lorek, Wiktoria Węgrzyn przez postaci drugoplanowe w które wcielili się np. Sławomir Miska, Grzegorz Margas czy Piotr Gajos, aż po postacie epizodyczne jak m.in. Oriana Soika, Mateusz Wojtasiński, Krzyszof Nowakowski, każdy zagrał po prostu niesamowicie. Czy śpiewając, czy przemawiając czy tylko poruszając się na scenie. Po prostu czarowali swoimi podwójnymi rolami. Podwójnymi, bo w spektaklu to nie aktorzy odgrywali kolejne role, ale więźniowie. Tutaj dosłownie można było zobaczyć, że aktorzy są tymi więźniam, którym Cervantes dał za zadanie wcielić się w kolejne postaci. I tak np. Grzegorz Margas, który wciela się w rolę księdza, z jednej strony przeistacza się w rolę duchownego, ale z drugiej co chwilę wychodzi z niego rzezimieszek, który nie przepuści okazji złapania kobiecego ciała, popatrzenia na ponętne sylwetki towarzyszek niedoli. Wiktoria Węgrzyn wcielaja się w rolę Aldonzy, która przeistaczając się w Dulcyneę niby staje się delikatną kobietą, ale bardzo łatwo wychodzi z niej twarda i doświadczona przez życie dziewczyna. Także sam główny bohater czyli Rafał Sawicki skrywa w sobie dwie natury, z jednej jest to Miguel de Cervantes, żołnierz, który zobaczył zbyt wiele zła na wojnach w których uczestniczył i który ze strachem oczekuje stanięcia przed Inkwizycją, a z drugiej strony jest to pełen szaleńczej odwagi i pasji błędny rycerz Don Kichot. Te podwójne role na scenie robią wrażenie, aktorzy płynnie przechodzą z jednej postaci w drugą, bądź pokazują jak jedna postać przenika się z drugą. Warto też wspomnieć, że sceny zdecydowanie nie są statyczne. Gdy jedna z postaci śpiewa, przemawia, pozostali nie zamierają, wprost przeciwnie, chodzą po scenie, czasem przytupują do rytmu, oglądają występ postaci albo zajmują się po prostu sobą. Scena praktycznie nigdy nie zamiera, cały czas coś się na niej dzieje i jest to spójne z prezentowaną historią.
Do tego znów zostało dobrze pokazane, że ten zespół aktorski ma naprawdę wspaniałe głosy, które niosą się po teatrze i doskonale brzmią gdy odśpiewują swoje partie wokalne. Aż chciało by się rzec - więcej musicali!

Trzeba też wspomnieć, że mimo, iż w spektaklu pada hasło, że Cervantes ma stanąć przed Inkwizycją, że niektórzy więźniowie płoną na stosie, to nie jest tak naprawdę powiedziane, że spektakl rozgrywa się w XVI wieku. Raczej rozgrywa się w bezczasie, kiedyś i dziś jednocześnie. Więźniowie ubrani są w łachmany, które równie dobrze mogły być zakładane dziś jak i w dawnych czasach, ale za to kapitan Inkwizycji oraz jego straż przyboczna ubrani są jak dzisiejsi pracownicy ochrony. Zaś Don Kichot w pewnym momencie w trakcie swojego monologu posługuje się słowami włoskiej dziennikarki Oriany Fallaci. Pokazuje to, że postać błędnego rycerza Don Kichota to postać uniwersalna, która ma rację bytu w swoich czasach jak i dzisiaj. Jedynie zmienia się punkt ciężkości opowieści, to nie inkwizycja jest tym co najstraszniejsze, tym co może najgorszego spotkać człowieka, bo dzisiaj nawiedzają nas, ludzkość, inne rzeczy budzące grozę i przerażenie (co także jest w pewien sposób zarysowane w spektaklu).

Dodam jeszcze krótko, że za ruch sceniczny odpowiada Jarosław Staniek i tak samo jak scenografia stworzona przez Damiana Styrnę czy kostiumy Barbary Guzik, doskonale wpisuje się on w spektakl. Te trzy elementy nie wychodzą poza ramy opowieści czy zamysłu reżysera, ale podkreślają to co można podkreślić i jeszcze silniej osadzają historię w swoich torach.

Podsumowując "Don Kichot z La Manczy" to spektakl naprawdę wart obejrzenia, wart dania mu szansy, aby przekonał nas, że zawsze trzeba walczyć, nigdy nie powinno się poddawać, bo "zło triumfuje gdy dobrzy ludzie nic nie robią". I nawet jeśli jesteśmy skazani na porażkę, to winniśmy podjąć walkę w imię dobra tak jak czynił to tytułowy Don Kichot.

Tomasz Sknadaj, październik 2016r.


Rafał Sawicki jako Don Kichot / "Człowiek z La Manczy", reż. Witold Mazurkiewicz, Teatr Polski w Bielsku-Białej / fot. Krzysztof Grabowski

Człowiek z La Manczy
Teatr Polski w Bielsku-Białej, Duża Scena
premiera: 30-09-2016r.

Tekst: Dale Wasserman
Przekład – Antoni Marianowicz, Janusz Minkiewicz
Muzyka – Mitch Leigh
Autor songów – Joe Darion
Reżyseria – Witold Mazurkiewicz
Scenografia – Damian Styrna
Choreografia – Jarosław Staniek
Kostiumy – Barbara Guzik
Kierownictwo muzyczne – Mateusz Walach
Asystent reżysera – Maria Suprun
Asystent choreografa – Katarzyna Zielonka
Przygotowanie wokalne – Katarzyna Zaręba
Akompaniament – Natalia Firlej
Asystent muzyczny – Tomasz Lorek

Obsada:
Miguel de Cervantes – Rafał Sawicki
Służący Sanczo Pansa – Tomasz Lorek
Kapitan Inkwizycji – Kazimierz Czapla
Oberżysta – Adam Myrczek
Padre / Cyrulik – Grzegorz Margas
Doktor Carrasco / Rycerz zwierciadeł – Sławomir Miska
Aldonza – Wiktoria Węgrzyn
Maria – Jagoda Krzywicka
Antonia – Marta Gzowska-Sawicka
Gospodyni – Maria Suprun
Fermina – Oriana Soika
Książe – Grzegorz Sikora
Szef więźniów – Piotr Gajos
Mulnicy / Złodzieje / Maurowie / Dziwki / Aldonzy – Flaunnette Mafa, Olga Korcz, Katarzyna Gocał, Karol Pruciak, Mateusz Wojtasiński, Krzysztof Nowakowski

komentarze
comments powered by Disqus
partnerzy TerazTeatr



^
Twoje sugestie i uwagi