Facebook Tweeter Instagram YouTube

nasze patronaty | kontakt

Katowickie HIMALAJE

recenzja TerazTeatr
powrót
Katowickie HIMALAJE
”Himalaje”, reż. Robert Talarczyk, Teatr Śląski w Katowicach

Teatr Śląski kończy sezon na wyżynach wystawiając teatralną opowieść o Jerzym Kukuczce "Himalaje" w reż. Roberta Talarczyka, która przenosi widzów na najwyższe szczyty świata, pokazuje świat himalaistów, pozwala spojrzeć na to kim są oraz w pewien sposób zrozumieć motywy ich działań.

Katowickie „Himalaje“ rozpoczynają się od wejścia na scenę rapera Miuosha, który ubrany w biały garnitur, z kieliszkiem w dłoni przechodzi przed widzami po czym zasiada z tyłu sceny przy konsoli. I po chwili z głośników zaczyna dobiega niepokojąca muzyka jaką tworzy właśnie na żywo raper. Dalej na scenę wchodzą kolejne postaci dramatu - Jerzy Kukuczka, Celina Kukuczka, Lhotse, Reinhold Messner, Ryszard Pawłowski i inni himalaiści. Od razu wpada w oko fakt, że żadna z postaci nie jest ubrana „służbowo“ czyli w strój himalaisty, ich stroje w niczym nie kojarzą się z najwyższymi szczytami ponieważ każdy jest ubrany jak na bal - fraki, garnitury, suknie wieczorowe. Te stroje pasują do zamysłu twórców przedstawienia ponieważ cały spektakl to swego rodzaju bal żywych i umarłych, bal, który rozgrywa się zapewne w umyśle spadającego z Lhotse po zerwaniu liny, Jerzego Kukuczki. Dodatkowo na ten zamysł koncepcyjny wskazuje też fakt, że tak jak ludzkie myśli, spektakl skacze pomiędzy różnymi wątkami. W jednym momencie Jurek zdobywa ostatni ze szczytów z Korony Himalajów, w kolejnym rozmawia ze swoją matką podczas pierwszych wspinaczek w górach, a w jeszcze kolejnym obserwujemy ogłoszenie wyników plebiscytu Przeglądu Sportowego z 1987r., w którym Jerzy Kukuczka zdobył drugie miejsce. Tak więc jest pewien pozorny chaos, ale pokazuje on pewne konkretne wyrywkowe momenty z życia Jerzego oraz innych himalaistów, dzięki czemu widz może spojrzeć w głąb postaci.



”Himalaje”, reż. Robert Talarczyk, Teatr Śląski w Katowicach / fot. Natalia Kabanow

Cały spektakl można podzielić na swego rodzaju trzy części. W pierwszej poznajemy Jurka Kukuczkę, jego młodość, jego sukcesy górskie. W kolejnej części dowiadujemy się co nieco o samych himalaistach, ich przemyśleniach, trudnościach z jakimi muszą się mierzyć w tych najwyższych górach, o halucynacjach, których doświadczają przebywając na znacznych wysokościach. Ostatnia część to historia śmierci w polskim himalaizmie. Bohaterowie sami opowiadają jak tracili partnerów czy też jak sami tragicznie zginęli w górach, jakie konsekwencje ma śmierć towarzysza. Cały czas też przeplatane są w sztuce wątki z rozważaniami na temat pasji do gór, poświęcenia siebie i wszystkiego wokół dla swojej pasji, egoizmu, walki z samym sobą, opowieści o trudnych wyborach i próbach rodzinnego życia. Na mnie to właśnie trzecia część zrobiła największe wrażenie, sposób przedstawienia i opowiedzenia o śmierci znanych nam postaci, pokazanie, że śmierć nie pozostawia nikogo obojętnym. A nawet wprost przeciwnie - często po śmierci towarzysza, himalaista już przez całe swoje życie „niesie“ swojego zmarłego kolegę ze sobą, jak pewne brzemię, którego nie można się pozbyć. Niektórzy porzucają wtedy wspinaczkę, innych nikt nie chce zaprosić na wyprawę (uważając, że przynoszą pecha), a niektórzy przełamują to wszystko i wyruszają w góry po raz kolejny i kolejny i kolejny... Często wygląda to tak jakby oni sami ścigali śmierć, gdyż kolejni koledzy, towarzysze giną, a oni sami mimo to nie przestają się wspinać i dopiero tragiczna śmierć przerywa ich karierę (i swego rodzaju błędne koło w które wpadli).

W spektaklu przewija się niemała ilość aktorów, ale co najciekawsze to bardzo mocno zapada w pamięć nie główna postać jak Jurek Kukuczka (Dariusz Chojnacki), Celina Kukuczka (Agnieszka Radzikowska) czy Lhotse (Grażyna Bułka), ale postać raczej poboczna czyli osoba dziennikarki, w którą wcieliła się Barbara Lubos. A zapada w pamięć przez to w jaki sposób zagrała tę postać, bo wygląda naprawdę niesamowicie - ta ekspresja w gestach, w sposobie wypowiadania się, mimice. Po prostu ogromne brawa! Oczywiście pozostałe osoby też zagrały swoje role naprawdę świetnie. Wielkie brawa należą się Grażynie Bułce za rolę góry Lhotse. Wszyscy którzy widzieli tę aktorkę na scenie w innych rolach, doskonale wiedzą jak dużą energię sceniczną ona posiada. A tutaj, w spektaklu, odgrywa zimną i opanowaną górę, która nie wyraża żadnych emocji, która nikogo nie faworyzuje, nikomu nie zazdrości, do nikogo nie czuje urazy, ale po prostu jest. Patrząc na aktorów nie można nie pochylić się nad ruchem scenicznym za który odpowiadała Kaya Kołodziejczyk. Wygląda on naprawdę obłędnie, kolejne postaci poruszają się w zwolnionym tempie, coraz wolniej i wolniej, przywodząc na myśl zamarzającego człowieka, który stara się jeszcze walczyć z ogarniającym go zmęczeniem i chęcią odpoczynku. Taki sposób przedstawienia bardzo dobrze buduje klimat spektaklu i pomaga budować atmosferę.

Tak jak pierwowzór książkowy Dariusza Kortko i Marcina Pietraszewskiego „Kukuczka“, spektakl “Himalaje” nie ocenia postaci, nie ocenia działań, motywów himalaistów. Pokazuje tylko wydarzenia, ich przemyślenia i zostawia widza z tym wszystkim, aby sam mógł wyrobić sobie opinię, żeby sam ocenił, bądź skonfrontował to co widzi ze swoimi wyobrażeniami i wcześniejszymi przemyśleniami. „Himalaje“ to spektakl, który zdecydowanie przypadnie do gustu miłośnikom gór, wspinaczki i to nawet tym, którzy doskonale znają książkowy pierwowzór. Książka opierała się na zebranych faktach, spektakl oczywiście bazuje na niej czyli opiera się na faktach, ale podczas prac nad sztuką został dodany też element pewnego mistycyzmu, metafizyki za który odpowiadał współautor scenariusza - Artur Pałyga. I trzeba przyznać, że w „Himalajach“ wyraźnie czuć rękę Artura. Myślę, że dzięki Arturowi spektakl nabrał głębi, pozwala jeszcze przenikliwiej spojrzeć na postać Jerzego Kukuczki oraz innych Himalaistów.

Podsumowując, zachęcam do obejrzenia pierwszego spektaklu teatralnego o największym z Polskich himalaistów - Jerzym Kukuczce. „Himalaje“ w reż, Roberta Talarczyka to zdecydowanie godny hołd dla tak wielkiej postaci.

Tomasz Sknadaj, czerwiec 2018r.


”Himalaje”, reż. Robert Talarczyk, Teatr Śląski w Katowicach / fot. Natalia Kabanow

Himalaje
Teatr Śląski w Katowicach, Duża Scena
premiera: 19 maja 2018r.

Dariusz Kortko, Artur Pałyga, Marcin Pietraszewski - tekst
Robert Talarczyk - reżyseria
Katarzyna Borkowska - scenografia, kostiumy, reżyseria światła
Kaya Kołodziejczyk - choreografia
Miuosh - muzyka
Wojtek Doroszuk - wideo-art
Maria Machowska - realizacja światła
Marcin Łyczkowski, Mirosław Witek - realizacja dźwięku
Marcin Müller - realizacja projekcji
Dagmara Habryka - inspicjent
Anna Wesołowska - sufler
Małgorzata Długowska-Błach - producent wykonawczy
Maciej Rokita - kierownik techniczny
Jadwiga Lemańska - projekt plakatu

Obsada: Dariusz Chojnacki, Grażyna Bułka, Agnieszka Radzikowska, Grzegorz Przybył, Barbara Lubos, Wiesław Sławik, Krystyna Wiśniewska, Adam Baumann, Katarzyna Brzoska, Marcin Szaforz, Karina Grabowska, Natalia Jesionowska, Marcin Gaweł, Bartłomiej Błaszczyński, Karol Gaj, Aleksandra Sikorska, Michał Piotrowski, Wiesław Kupczak, Bernard Krawczyk, Katarzyna Sikora, Radosław Lis.

komentarze
comments powered by Disqus
partnerzy TerazTeatr



^
Twoje sugestie i uwagi