Facebook Tweeter Instagram YouTube

nasze patronaty | kontakt

Rokcy Babloa czyli opowieść o marzeniach

recenzja TerazTeatr
powrót
Rokcy Babloa czyli opowieść o marzeniach
Rokcy Babloa, Teatr Alatyr z Warszawy, reż. Jakub Kasprzak

Niezależny Teatr Alatyr z Warszawy jako laureat 7. Obserwatorium Artystycznego Entree w Teatrze Rozrywki w Chorzowie wyprodukował spektakl o marzeniach, zwycięstwach i porażkach - "Rokcy Babloa" w reżyserii Jakuba Kasprzaka.

Sylvester Stallone pisząc scenariusz do filmu "Rocky" nawet nie mógł przypuszczać jak bardzo popularny, kultowy stanie się ten film oraz jak bardzo pomoże on w jego karierze aktorskiej. Historia życia Stallone’a oraz filmowego Rocky’ego pokazuje, że warto mieć marzenia i dążyć do ich spełnienia i nie poddawać się, nie załamywać porażkami. Myślę, że to zdanie najlepiej oddaje ducha spektaklu “Rokcy Babloa” niezależnego Teatru Alatyr z Warszawy.

Warto na samym początku wyjaśnić, że Sylvester Stallone zawsze chciał być aktorem, jednak z powodu swojej wady wymowy nie miał większych szans zaistnieć w środowisku. W pewny momencie stwierdził, że zajmie się pisaniem scenariuszy filmowych, ale i tu nie szło mu zbyt dobrze przez co jego sytuacja finansowa była naprawdę nieciekawa. Mimo wszystko próbował swych sił w scenopisarstwie i tak, po obejrzeniu walki bokserskiej mistrza wagi ciężkiej Muhammada Ali i zupełnie nieznanego, pół amatora Chucka Wepnera, który wytrwał aż 15 rund walki (i posłał raz na deski, niepokonanego do tej pory mistrza), wpadł na pomysł scenariusza filmu bokserskiego. Scenariusz powstał w ciągu kilku dni, po czym Stallone zaczął szukać studia, które zrealizowało by “Rocky’ego” .Odbił się jednak od wielu drzwi. Wszędzie słyszał tylko odpowiedź “nie”, ale mimo to nie poddawał się i dalej szukał. W końcu trafił do osób, które zainteresowały się scenariuszem, jednak ich oferta obejmowała tylko odkupienie praw i obsadzenie swojego aktora w głównej roli, Stallone odmówił, ponieważ sam chciał zagrać we własnym filmie. Propozycja zakupu scenariusza została ponowiona ale za większą sumę, Stallone znów odmówił ponieważ nadal nie chcieli obsadzić go w głównej roli. Mimo, że jego sytuacja finansowa była już tragiczna to nie poddawał się i nie ustępował. Tylko siebie widział w głównej roli i w końcu dopiął swego. Zaoferowano mu za rolę zdecydowanie niższą stawkę niż za kupno scenariusza, ale miało spełnić się jego marzenie - miał zagrać pierwszoplanową rolę w filmie. Dziś już doskonale wiemy jak cała historia potoczyła się dalej. Stallone, tak jak bohater swojego filmu, dostał szansę jak jeden do miliona i w pełni ją wykorzystał.


"Rokcy Babloa", reż. Jakub Kasprzak, Teatr Alatyr / fot. Artur Wacławek

I tak w sztuce mamy trzy historie które splatają się, przewijają wokół siebie i uzupełniają się nawzajem. Wszystko zaczyna się w czasach gdy Stallone był w zasadzie bez grosza i jak wiemy zaczął szukać studia, które nakręci film na podstawie jego scenariusza filmowego. Niestety nikt nie chciał kręcić filmu bokserskiego, bo przecież era tego typu obrazów zakończyła się już wiele lat temu, nikt nie wieszczył filmowi sukcesu i tym samym nikt nie chciał ryzykować swoich pieniędzy. Aż w końcu Stallone trafił do studia, gdzie oczywiście także mu odmówiono, ale zdołał on namówić kierownika aby ten wysłuchał chociaż streszczenia scenariusza zanim podejmie decyzję. I w tym momencie zaczyna się kolejna opowieść, a dokładniej teatralna interpretacja filmu "Rocky". Z kolei pomiędzy kolejnymi scenami przedstawiającymi historię niezłomnego boksera możemy usłyszeć biograficzne opowieści samych aktorów, którzy dzielą się z nami swoimi przeżyciami jakie stanęły na ich drodze do wykonywanego zawodu. Jak więc widać pod płaszczykiem pokazania tego jak Stallone szukał wytwórni, która nakręci film na podstawie jego scenariusza otrzymujemy teatralną interpretację filmu "Rocky" oraz opowieść o dążeniu do spełniania marzeń, porażkach i zwycięstwach.

Jak dobrze pamiętamy, to w filmie występuje niemało postaci, tutaj, na scenie możemy oglądać zaledwie trójkę aktorów (i manekina). Jednak ta trójka wystarcza aż nadto, Michał Karczewski oraz Rafał Pietrzak wcielają się w całą plejadę postaci, w zasadzie to w niemal wszystkie ważne osoby, które kojarzymy z filmu. Każda z roli jest odgrywana całkowicie inaczej i widać, że aktorzy włożyli dużo trudu żeby grana postać stała się jak najbardziej autonomiczna na tle pozostałych i tak np. Apollo Creed grany przez Rafała Pietrzaka to dumny Amerykanin, który całkowicie wierzy w amerykański sen, z kolei szef Rocky'ego, włoski gangster zachowuje się i mówi jak taki stereotypowy mafiozo ze słonecznej Italii. Tony Evers w wykonaniu Michała Karczewskiego to przebojowy menager Creed’a, który równie dobrze mógłby prowadzić nie gwiazdę boksu, ale rapera, z kolei Mickey Goldmil to staruszek w którym tli się jeszcze iskra życia i ma naprawdę cięty język. I oczywiście postać Rocky'ego Balboa, którą fenomenalnie odegrał Bartosz Budny, odtwarzając zachowanie, sposób wypowiadania się postaci jaki mogliśmy oglądać w filmie.


"Rokcy Babloa", reż. Jakub Kasprzak, Teatr Alatyr / fot. Jagoda Stuła (Inqubator Teatralny)

Warto też wspomnieć, że tak naprawdę to nie trzeba być jakimś super fanem, który zna każdy szczegół Rocky'ego aby dobrze bawić się na tym spektaklu. To jest po prostu rzecz inspirowana filmem, swego rodzaju, jak już wspominałem, teatralna interpretacja. Pewne sceny są zmienione, kilka rzeczy dodano, ale zupełnie to nie przeszkadza w odbiorze nawet tym którzy znają przygody Rocky'ego na pamięć. Cała fabuła jest naprawdę bardzo spójna, wszystko do siebie pasuje. Nawet historie aktorów w kilku miejscach są naprawdę zgrabnie wplecione w fabułę dzięki czemu przejście pomiędzy historiami wychodzi naturalnie.

Nie można też nie wspomnieć, że to co oglądamy na scenie nie jest jakoś szczególnie wymagające od strony scenograficznej, ale to na zdecydowany plus, bo dzięki temu spektakl ten można wystawić niemal wszędzie. Wystarczy kawałek przestrzeni i ew. miejsce do podłączenia przetwornicy dymu (chociaż bez niej spektakl też będzie w pełni zrozumiały i dobry w odbiorze). Bardzo fajnie wygląda też charakteryzacja bohaterów, która podczas finałowej walki pomiędzy Apollo Creed'em i Rockym Balboa, robiona jest "na żywo", na oczach widzów. Postaci okładają się pięściami, a w przerwie pomiędzy rundami ich twarze i ciało pokrywane jest odpowiednią charakteryzacją, która realistycznie oddaje wygląd bokserów w trakcie walki. Do tego aktorzy naprawdę ćwiczą na scenie, biegają, skaczą, a w trakcie walki ciosy oczywiście udają, ale poruszanie się na ringu też wymaga pewnych nakładów siły. Tak więc trzeba przyznać, że do swoich ról aktorzy naprawdę musieli przygotować się kondycyjnie.

Krótko podsumowując, “Rokcy Babloa” to świetny spektakl dla fanów Stallone’a, serii filmów “Rocky” i nie tylko. Te dwie godziny, które spędzimy oglądając zmagania niezłomnego boksera, nie tylko sprawią, że miło spędzimy czas w teatrze, ale też na pewno zachęcą do przemyśleń, zastanowienia się nad swoimi dążeniami, marzeniami, pragnieniami, a może nawet dadzą nam impuls do działania.

Tomasz Sknadaj, maj 2017r.


teaser spektaklu "Rokcy Babloa", reż. Jakub Kasprzak, Teatr Alatyr

Rokcy Babloa
Teatr Alatyr
premiera: 19-05-2017r.w Teatrze Rozrywki w Chorzowie

Scenariusz i reżyseria - Jakub Kasprzak
Przestrzeń - Adam Karol Drozdowski
Muzyka - Paweł Jeleniewski
Produkcja - Paweł Klica

Obsada: Bartosz Budny, Michał Karczewsk, Rafał Pietrzak.

komentarze
comments powered by Disqus
partnerzy TerazTeatr



^
Twoje sugestie i uwagi