Facebook Tweeter Instagram YouTube

nasze patronaty | kontakt

Słowo o Jakóbie Szeli - recenzja

recenzja TerazTeatr
powrót
Słowo o Jakóbie Szeli - recenzja
"Słowo o Jakóbie Szeli", reż. M. Kmiecik, Teatr Śląski

10 lutego na Scenie Kameralnej Teatru Śląskiego w Katowicach zadebiutował poemat Bruno Jasieńskiego "Słowo o Jakóbie Szeli" w reż. Michała Kmiecika. Bardzo aktualny tekst traktująca o upokorzeniu, goryczy i zemście za krzywdy, wydarzeniach które miały miejsce przeszło 170 lat temu w Zachodniej Galicji.

"Słowo o Jakóbie Szeli" to, jak mówi reżyser i scenarzysta, Michał Kmiecik, opowieść, która zrodziła się z gniewu i upokorzenia. Chłopi mieli już dość ucisku panów, dość wysysania z nich wszystkiego co uda im się wyhodować, bo już zaczynali przymierać głodem. Niestety znikąd nie mogli oczekiwać pomocy, nawet namiestnik, który zarządzał tymi ziemiami nie chciał się ot tak wdrażać w spór. Kazał on Jakubowi Szeli, chłopskiemu posłańcy ze skargą, zawrócić do wioski i udać się z pismem oficjalną, urzędową drogą, która do czasu aż sprawa zostanie rozpatrzona, może zabrać nawet rok. A czasu chłopi nie mają, bo ich cierpliwość już się zwyczajnie wyczerpała... Jednakże,w tym czasie, Austriacka władza miała swoje plany co do polskiego społeczeństwa, chciała poróżnić ludzi, nie dopuścić do zbliżającego się powstania szlachty. Wobec czego wykorzystane zostały nastroje chłopów, którzy otrzymali przyzwolenie władz na rozwiązanie swoich problemów w dogodny dla siebie sposób (oczywiście chodziło o zastosowanie przemocy). Tak pokrótce prezentuje się historia jaką można obejrzeć w Katowickim spektaklu.

Trzeba przyznać, że wystawienie tej sztuki dzisiaj jest jak najbardziej na czasie, gdy w Polsce i ogólnie na świecie coraz mocniej zaczynają się rodzić oddolne ruchy grup, które do tej pory były spychane na margines społeczeństwa. Coraz więcej słychać głosów, które nawołują do obalenia rządów elit finansowych oraz politycznych kast, głosów nawołujących do oddania władzy w ręce ludu, który sam chce stanowić o sobie. Nawołujące głosy są coraz bardziej wzburzone i doskonale widać, że wystarczy iskra, żeby nie poprzestano tylko na nawoływaniu. Właśnie tą iskrą może być przyzwolenie władzy, która rękami innych, będzie chciała rozwiązać swoje własne problemy. Jednak oprócz wzburzonych głosów, widać obecnie także upokorzenie ludzi, którzy zostali pozostawieni sami sobie, z wielotysięcznymi długami na chwilówkach i niemożnością ich spłacenia ze śmieciowych umów. Powoli wyczerpuje się cierpliwość do wywalczania "swojego" w drodze prawa, bo zbyt często prawo wspomaga uciskających niż uciskanych. A nawet bywa i tak, że dokłada tylko brzemię uciskanym i pokazuje, że pojedyncza osoba jest tylko małym, nic nieznaczącym trybikiem w państwowej maszynerii.


"Słowo o Jakóbie Szeli", reż. M. Kmiecik, Teatr Śląski w Katowicach / od lewej: Mateusz Znaniecki, Katarzyna Błaszczyńska, Bartłomiej Błaszczyński / fot. Bartek Warzecha

Spektakl oparty jest o poemat Bruno Jasieńskiego i wyraźnie słychać, że teksty, którymi posługują się postaci, są żywcem przeniesione z poematu. W związku z czym wszystkie kwestie są mówione wierszem, co nadaje pewien rytm całej historii. Początkowo może to brzmieć trochę dziwnie, bo język nie jest uwspółcześniony, tak więc usłyszeć można miejscami staropolskie słowa, ale tak naprawdę po chwili przestaje się na to zwracać uwagę. I dodatkowo można też w spektaklu usłyszeć coś na kształt popisów wokalnych, nie jest to zwyczajny śpiew, ale bardziej pewnego rodzaju melorecytacja, która wspomaga budowanie klimatu historii.

Jako, że spektakl wystawiany jest na scenie kameralnej, to wiadomo, że nie zobaczymy tutaj dużej ilości aktorów. Zresztą obecna tu piątka wystarcza aż nadto, bo dwoją się i troją przedstawiając kolejne postaci dramatu. Katarzyna Błaszczyńska, Bartłomiej Błaszczyński, Violetta Smolińska i Mateusz Znaniecki odgrywają po dwie, trzy, a nawet cztery różne role. Jedynie Jerzy Głybin cały czas prezentuje jedną postać, tytułowego Jakuba Szelę. Praktycznie każdego miałem okazję oglądać już w wielu spektaklach Teatru Śląskiego, tak więc wiedziałem czego się spodziewać i nie zawiodłem się, bo aktorzy znów stanęli na wysokości zadania i bardzo fajnie wcielili się w swoje role. Jedynie Katarzynę Błaszczyńską oglądałem na scenie po raz pierwszy i było to bardzo przyjemne zetknięcie z tą aktorką. Mówiąc o aktorach nie mogę nie wspomnieć jednej sceny, która zrobiła na mnie największe wrażenie - moment gdy zmęczony Jakub Szela oparty o kolumnę oczekiwał na spotkanie z namiestnikiem, a w tym czasie wykwitnie ubrani miastowi i proboszcz "grając" na kieliszkach, krążyli dookoła Jakuba i szydzili z jego posłannictwa. Zestawienie tych wszystkich elementów - strojów, odpowiednio wykorzystanych rekwizytów, zachowania postaci i tekstów, które wtedy padały wytworzyło specyficzny klimat beznadziejności położenia chłopów i chyba ta jedna scena najlepiej wyjaśniała całą późniejszą rabację galicyjską. Wielkie brawa dla aktorów za odegranie, a dla reżysera za wymyślenie jak ukazać tę scenę!

Warto zwrócić uwagę na scenografię, która jest dość nietypowa, bo na podłodze mamy wysypaną czarną ziemię, a reszty dopełnia surowy drewniany stelaż pod którym krążą postaci dramatu. Jeżeli dobrze poszukać, to można zobaczyć, że Teatr Dramatyczny w Warszawie w 2011r. wystawił "W imię Jakuba S." Pawła Demirskiego, które na swój sposób opowiada o tych samych wydarzeniach co spektakl Teatru Śląskiego. Ze zdjęć widać, że scenografia Katowickiego spektaklu jest w pewien sposób zbliżona - w Warszawskiej sztuce na podłodze wysypany był biały piasek, a scenografię dopełnia metalowa konstrukcja - stelaż. Niestety nie miałem okazji oglądać inscenizacji w Teatrze Dramatycznym, więc ciężko jest mi się wypowiedzieć jak działała scenografia w tamtym spektaklu. Tutaj, w Katowicach wygląda naprawdę ciekawie i dodaje pewnej surowości sztuce. Dodatkowo, Iga Słupska oraz Szymon Szewczyk oprócz scenografii zrealizowali w inscenizacji ciekawe stroje postaci, które jasno nawiązują do czasów w których rozgrywa się akcja. Dla mnie najciekawiej wypadły stroje mieszczan oraz proboszcza - pełne przepychu, bogactwa, dostojności. I patrząc na spektakl nie można też nie zwrócić uwagi na dość nietypową muzykę, zrealizowaną przez zespół "Nagrobki" w osobach Adam Witkowskiego i Macieja Salamona, którzy sami swoją twórczość określają mianem - necro-polo i coś w tym określeniu jest. Dźwięki jakie sączyły się z głośników w trakcie spektaklu przywodziły na myśl posępny nastrój starych cmentarzysk.

Krótko podsumowując "Słowo o Jakóbie Szeli" to udany i naprawdę ciekawy spektakl, który wyraźnie odnosi się do słów amerykańskiego filozofa George'a Santayana "Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie.". Obyśmy nigdy nie zapomnieli o przeszłości i przez to przekonali się na własnej skórze jak łatwo można przejść od słów pełnych oburzenia do krwawych czynów.

Tomasz Sknadaj, luty 2017r.


Zwiastun spektaklu "Słowo o Jakóbie Szeli" w reż. M. Kmiecika, Teatr Śląski w Katowicach

"Słowo o Jakóbie Szeli"
Teatr Śląski w Katowicach, Scena Kameralna
premiera: 10-02-2017r.

tekst: Bruno Jasiński
reżyseria: Michał Kmiecik
dramaturgia: Piotr Morawski
scenografia: Iga Słupska, Szymon Szewczyk
muzyka: Adam Witkowski, Maciej Salamon (Zespół Nagrobki)
asystent reżysera: Mateusz Znaniecki
inspicjent/sufler: Barbara Dudek

Obsada: Katarzyna Błaszczyńska, Bartłomiej Błaszczyński, Jerzy Głybin, Violetta Smolińska, Mateusz Znaniecki.

komentarze
comments powered by Disqus
partnerzy TerazTeatr



^
Twoje sugestie i uwagi