Facebook Tweeter Instagram YouTube

nasze patronaty | kontakt

W 80 dni dookoła świata - recenzja

recenzja TerazTeatr
powrót
W 80 dni dookoła świata - recenzja
"W 80 dni dookoła świata. Tam i z powrotem"

Na koniec sezonu 2015/2016 Teatr Śląski przygotował spektakl familijny, który obejrzeć mogą też najmłodsi widzowie - "W 80 dni dookoła świata. Tam i z powrotem" w reż. Roberta Talarczyka.

"W 80 dni dookoła świata. Tam i z powrotem" to doskonały spektakl familijny, który świetnie się sprawdzi jako propozycja dla całej rodziny, bo doskonale bawić się na nim będą i dorośli i dzieci. Słynną powieść Juliusza Verne'a na deski teatru zaadaptował Robert Górski, którego zwykle można kojarzyć jako współtwórcę Kabaretu Moralnego Niepokoju. Jednak sztuka mimo, że jest śmieszna i zabawna, to nie jest kabaretowa jakby się można było spodziewać po autorze adaptacji. Cała historia opowiada o przygodach jakie spotkały anglika Fileasa Fogga i jego sługę Passepartout (wymowa imienia była bardzo zgrabnie używana w trakcie spektaklu - Paspar...TU - z wyraźnym wskazaniem miejsca), którzy wyruszyli w podróż dookoła świata (przez zakład którego dokonał Fogg). Za nimi zaś w podróż wyruszył detektyw Fix, który podejrzewa Fogga o kradzież dużej sumy pieniędzy. Główne postaci oraz poboczne są rozpisane naprawdę świetnie i doskonale bazują na stereotypach - Fogg to typowy anglik, który wypowiada się z pewną manierą, jest w zasadzie zamknięty w sobie; Passepartout to przykład francuza, który w chwilach stresu zaczyna przemawiać w ojczystym języku, a do tego jest szarmancki i uwielbia kobiety, a Fix to przykład detektywa, który niczym pies podąża za tropem (dosłownie i w przenośni, bo postać ta bardzo aktywnie ujawnia cechy psa). Jeśli chodzi o postaci poboczne to Indyjczycy są bardzo spokojni i opanowani i mają dla siebie cały czas świata, Chińczycy ćwiczą sztuki walki a Amerykanie są strasznie aroganccy i dzielą się na zwolenników KFC lub McDonalda i obie grupy stoją w wyraźnej opozycji do siebie, zaś marynarze to grupa ludzi o rubasznym poczuciu humoru.


"W 80 dni dookoła świata. Tam i z powrotem.", reż. Robert Talarczyk/ fot. Krzysztof Lisiak

Oglądając sztukę dzieciaki będą świetnie się bawić obserwując kolejne przygody ekipy oraz zgadywać na podstawie kolejnych pojawiających się postaci i rekwizytów, gdzie też bohaterowie się obecnie znajdują. Dorośli zaś mogą rozpracowywać kolejne postaci poprzez różnorakie kody kulturowe, które one uosabiają. Wszystkich z kolei na pewno zachwyci gra aktorska, muzyka (i piosenki) oraz scenografia i kostiumy postaci.

Warto zauważyć, że "W 80 dni dookoła świata" jasno pokazuje, że nikt, nawet najmłodszy widz nie jest w Teatrze Śląskim traktowany jako widz drugiej kategorii przy którym nie trzeba się specjalnie starać. Podczas całego spektaklu muzyka grana jest na żywo przez zespół "Chłopcy kontra Basia", czyli nie uświadczymy tutaj dźwięków "z puszki". Do tego zespół, tak jak w spektaklu "Morfina" w reż. Eweliny Marciniak, nie ogranicza się tylko do samego grania muzyki i śpiewania, ale bardzo aktywnie uczestniczy w spektaklu - chodzą po scenie, niemal tańczą, schodzą ze sceny na widownię, siadają przed samymi widzami. Same aranżacje piosenek są różnorakie od zwykłego śpiewania, które przypomina niemal kołysankę, przez reggae, rap, szanty po rock'n'roll czy jazz. Co do samych piosenek to trzeba przyznać, że tekstów bardzo przyjemnie się słucha (autorem ich, tak jak i całej adaptacji powieści Verne'a jest Robert Górski), nie są infantylne, ale każdy z nich ma w sobie jakieś przesłanie i bardzo dobrze wpasowuje się w dany moment przedstawienia, w miejsce gdzie obecnie przebywają bohaterowie.

Oprawa całego spektaklu jest iście bajkowa, kolorowa, a nawiązuje w swojej konwencji do wesołego miasteczka - postaci poruszają się czasem w samochodzikach na pedały, jest lokomotywa jeżdżąca po torach dookoła sceny, angielscy dżentelmeni rozmawiają w olbrzymiej, kręcącej się filiżance na herbatę, hindus jeździ na elektrycznym słoniu. W tle za postaciami jest olbrzymia maska, przypominająca wjazd do tunelu kolejki górskiej w wesołym miasteczku, zaś grający przez cały spektakl zespół "Chłopcy kontra Basia" otoczeni są krzywymi lustrami. Stroje "statystów", którzy przewijają się na scenie przypominają ubiory klaunów i do nich dodawane są elementy, które mają widzom podpowiedzieć w jakim kraju obecnie znajdują się bohaterowie. Zresztą stroje postaci i ich charakteryzacja to osobna rzecz na którą trzeba patrzeć i to kolejny punkt, który przyciąga wzrok widzów i buduje atmosferę spektaklu. Bo każda grupa postaci ma jakiś bardzo charakterystyczny element, który wyraźnie ją wyróżnia w danym punkcie opowieści.


"W 80 dni dookoła świata. Tam i z powrotem.", reż. Robert Talarczyk/ fot. Krzysztof Lisiak

Aktorsko to muszę wielkie gratulacje złożyć na ręce Bartłomieja Błaszczyńskiego, bo Passepartout w jego wykonaniu po prostu kradł cały show. Gdy tylko zaczynał coś robić na scenie, poruszać się czy choćby robić dziwne miny to wprost nie dało się od niego oderwać wzroku. Z tego co zaobserwowałem wśród młodszej widowni, to niesamowicie podobał im się Dariusz Chojnacki jako Inspektor Fix. Jego śmieszny chód, powarkiwania, picie wody z sadzawki, ogółem zachowywanie się jak pies budziło serdeczny śmiech u dzieci. Mateusz Znaniecki jako Fogg był stonowanym angolem, ale gdy zaczynał coś wyjaśniać czy choćby śmiać się lub płakać (trudno rozróżnić kiedy jedno a kiedy drugie miało miejsce, co bardziej potęgowało komiczny efekt) to nie można się było nie uśmiechnąć. Z ról pobocznych wielki podziw wzbudziła niesamowita Grażyna Bułka jako kapitan (Pani kapitan?) statku, który jest w sumie nieokreślonej płci. Oczywiście nie mówię, że pozostali aktorzy byli słabi, wprost przeciwnie, każdy zagrał świetnie i dał z siebie wszystko przed chyba jedną z najtrudniejszych widowni na świecie - przed dziećmi i jak widziałem każdy poradził sobie z zadaniem rozbawienia widowni.

Na koniec muszę dodać, że blisko 2 godziny spektaklu przelatują nie wiadomo gdzie, a wszystko przez to, że na scenie cały czas się coś dzieje. Nie ma żadnych dłużyzn, nawet w czasie zwykłego dialogu czy monologu aktorzy ruszają się, coś robią na scenie. Dzięki temu uwaga widzów cały czas jest przykuta i tym samym dzieci nie mają czasu się znudzić na spektaklu i z pewnością dadzą radę "wysiedzieć" sztukę w skupieniu i radości.

Tomasz Sknadaj, czerwiec 2016r.


W 80 dni dookoła świata. Tam i z powrotem.
Teatr Śląski w Katowicach, Duża Scena
Premiera: 17-06-2016r.

Tekst: Juliusz Verne
Adaptacja i teksty piosenek: Robert Górski
Reżyseria: Robert Górski
Scenografia i kostiumy: Ilona Binarsch
Choreografia: Jakub Lewandowski
Muzyka: Chłopcy Kontra Basia (Barbara Derlak, Marcin Nenko, Tomasz Waldowski, Mateusz Modrzejewski)
Kompozycja i realizacja światła: Maria Machowska
Realizacja dźwięku: Mikołaj Lichtański, Marcin Łyczkowski, Paweł Szymkowiak
Relizacja video: Marcin Müller
Inspicjent: Dagmara Habryka-Białas
Sufler: Katarzyna Dudek
Producent wykonawczy: Małgorzata Długowska–Błach

Obsada: Mateusz Znaniecki, Bartłomiej Błaszczyński, Dariusz Chojnacki, Aleksandra Przybył, Andrzej Dopierała, Andrzej Warcaba, Zbigniew Wróbel, Grażyna Bułka, Dorota Chaniecka,Anna Wesołowska,Wiesław Kupczak,Marcin Szaforz,Arkadiusz Machel,Marek Rachoń,Antoni Gryzik,Michał Piotrowski.

Muzycy: Barbara Derlak/Agnieszka Derlak (śpiew, instrumenty klawiszowe), Marcin Nenko (gitara klasyczna i basowa), Mateusz Modrzejewski/Miłosz Berdzik (perkusja)

komentarze
comments powered by Disqus
partnerzy TerazTeatr



^
Twoje sugestie i uwagi