Facebook Tweeter Instagram YouTube

nasze patronaty | kontakt

Wodewil w Pijanej Sypialni

recenzja TerazTeatr
powrót
Wodewil w Pijanej Sypialni
Wodewil Warszawski Teatru Pijana Sypialnia

Do Pijanej Sypialni trudno trafić, ale jak już trafisz to trudno do niej nie wracać. Sceneria starych przemysłowych, ceglanych budynków robi tajemnicze wrażenie. W środku jest jeszcze ciekawiej. Scena Hoża 51 mieści się na poddaszu starej fabryki, pełnym filarów, wykafelkowanych ścian. Pomieszczenie nietuzinkowe, ale jak tu znaleźć scenę. Otóż spektakl rozpoczyna się i okazuje się, że scena nie jest potrzebna. Ważne jest przedstawienie, klimat, choreografia, muzyka i światła. A! I aktorzy, których jest dużo, ale każdy się czymś wyróżnia. Spektakl, który się właśnie zaczyna to „Wodewil Warszawski” Teatru Pijana Sypialnia. Zapytacie na pewno kto tam gra? Otóż nikt szczególnie znany z afiszy, reklam czy filmów. Po spektaklu jednak bardzo ich polubicie, bo są to twarze nietuzinkowe i naprawdę wspaniali młodzi aktorzy. Będziecie chcieli zapewne poznać ich kolejne role i w ten sposób nie oderwiecie się już od tego teatru. Wróćmy jednak do historii z „ Wodewilu..”

Na stację wjeżdża pociąg parowy, z którego wysiada cała galeria różnych postaci - przyjezdnych z prowincji, poszukujących przygód, karierowiczów. Na nich już na stacji czekają szukający naiwnych, cwaniacy z Warszawy. Nie jest to jednak współczesna stolica. To miasto z lat dawnych, którego już nie ma. Eleganckie nocne kluby oraz zabawy na Saskiej Kępie to raj dla prowincjonalnych turystów szukających szczęścia. Spektakl to przede wszystkim muzyka i śpiew. Mnóstwo w nim piosenek z dawnych lat, ale także wtrętów do współczesnych wydarzeń i postaci. Jest piosenka Hani Walczyk o Warszawie i przeciekającym tunelu. Gaga Esler to charyzmatyczna celebrytka, która gdy tylko pojawia się na scenie, całkowicie ją dominuje. Skojarzenia z obecnymi czasami wywołują uśmiech, jak choćby wada wymowy wyżej wspomnianej Hani, która naśladuje idealnie obecną prezydent stolicy, czy występ Joanny Dark-Roomowskiej, której słynie głównie z tego, że „Ja już pokazałam…”.

Na uznanie zasługuje choreografia, która sprawia, że w tej trudnej przestrzeni filarów oraz pełnej sali widzów, udaje się odtworzyć ten klimat, mimo pozornie panującego chaosu – orkiestra grająca na żywo oraz aktorzy to aż 25 osób, które ciągle są w ruchu. Brawa dla reżysera Stanisława Dembskiego, który całą hałastrę ogarnął i ukształtował.
Akcja toczy się wartko, czasami przyspiesza jak karuzela na Saskiej Kępie, która kręci się w szalonym tempie, czasami zwalnia jak walczyk. Taka jest właśnie Warszawa, która wyłania się z Wodewilu… Brakuje mi tylko zakończenia tej historii, dlatego mam nadzieję na kontynuację. Czekam na Wodewil 2.

A Was zapraszam na najbliższe spektakle Pijanej Sypialni.

źródła

Marta Gaik

komentarze
comments powered by Disqus
aktualności

więcej

partnerzy TerazTeatr



^
Twoje sugestie i uwagi