Facebook Tweeter Instagram YouTube

nasze patronaty | kontakt

Zakonnica w przebraniu - recenzja

powrót
Zakonnica w przebraniu - recenzja
"Zakonnica w przebraniu", reż. M. Znaniecki

Premiera musicalu "Zakonnica w przebraniu" pierwotnie zaplanowana była na kwiecień, niestety, z powodu pandemii i zamknięcia teatrów spektakl odwołano. Jednakże, w końcu, we wrześniu, Chorzowska inscenizacja mogła ujrzeć światło dzienne. I trzeba przyznać, że zdecydowanie warto było czekać!

Musical Alana Menkena powstał w oparciu o znany film, w którym główną rolę zagrała Whoopi Goldberg. Opowiada on o losach podrzędnej piosenkarki Deloris, która przypadkiem stała się świadkiem morderstwa i teraz, w obawie o swoje życie, musi ukrywać się w klasztorze. Już główna oś fabuły pozwala na zderzenie dwóch całkowicie odmiennych stylów życia. Deloris jest wyzywającą, bezkompromisową i pełną zapału kobietą, z kolei zakonnice (przynajmniej z pozoru) są skromne, stonowane i usłużne. Przy spotkaniu osób o tak różnych stylach życia nic nie może pójść normalnie, spokojnie dzięki czemu fabuła wprost wybucha w twarz wesołymi i nietuzinkowymi wydarzeniami.


"Zakonnica w przebraniu", reż. M. Znaniecki / fot. Artur Wacławek

Już od samego początku spektaklu widzimy, że całość, jak zostało już wskazane, opierać się będzie na pewnym przeciwieństwie postaci Deloris oraz zakonnic. Dodatkowo pewien akcent położony jest na pokazaniu, że pozory mogą mylić, bo trzeba przyznać, że każda z postaci , która przewija się przez scenę, kryje w sobie coś jeszcze i tym samym wyróżnia się z pośród pozostałych postaci. I tu wielkie brawa dla twórców, bo o ile w filmie na głównym miejscu (wraz z Deloris) stawianych było tylko kilka zakonnic, a reszta tworzyła tło wydarzeń, to w Chorzowskim musicalu, każda z zakonnic ma swoje indywidualne cechy, czymś się wyróżnia na tle innych. Jedna ma swój świat i czasami dzieli się nim z innymi, inna z kolei jest cały czas zestresowana, a jeszcze inna cierpi na tiki nerwowe. To wszystko buduje naprawdę ciekawą gromadę postaci, sprawia, że cały świat przedstawiony jest bardziej plastyczny. Podobnie rzecz się ma z bezdomnymi, którzy tylko kręcą się po scenie i poza nią. Niby są tylko ruchomymi elementami tła wydarzeń, ale jednak każdy z nich jest na swój sposób wyrazisty, ma swoje własne cechy i tym samym pewną osobowość. Tak więc jeszcze raz brawa dla twórców za takie obmyślenie ról oraz aktorów i aktorek, które tchnęły życie w te wszystkie postaci.

Teatr Rozrywki przyzwyczaił nas już do pewnej rzeczy - wystawiane w Chorzowie musicale, oprócz tego, że są świetnie odegrane, to są także ucztą dla oczu. I tak jest też tutaj. Niesamowita scenografia w wykonaniu Luigiego Scoglio (jego monumentalną pracę mogliśmy już oglądać w "Bulwarze zachodzącego słońca") przykuwa wzrok dbałością o szczegóły i rozmachem. W jednym momencie widzimy zaplecze klubu muzycznego, które zmienia się w pomieszczenia zakonu, wnętrze kościoła lub podrzędny bar z szafą grającą. Kolejnym elementem przyciągającym wzrok są kostiumy (w wykonaniu Małgorzaty Słoniowskiej). Wydawałoby się, że nic odkrywczego nie da się zrobić z ubiorem duchowieństwa, jednak został on tutaj tak bajecznie przedstawiony, że nawet habity zakonnic mają w sobie to "coś" co przyciąga wzrok (a ksiądz zaczyna w pewnym momencie wyglądać jak najprawdziwszy showman). Nie można też zapomnieć o wprost obłędnym ruchu scenicznym (za który odpowiadał Jarosław Staniek), który został dopracowany w nawet najmniejszych szczegółach. Żaden ruch nie jest zbędny, żadna z figur nie jest niepotrzebna. Wszystko po prostu jest na swoim miejscu i pasuje do aktualnie przedstawianej sceny.

Jako, że jest to musical to nie można oczywiście zapomnieć o oprawie muzycznej. Poszczególne partie śpiewane naprawdę zapadają w pamięć i każda w ważniejszych postaci ma swoją chwilę, solówkę, aby zaprezentować pełnię swoich możliwości. Jednak niech nikt się nie zwiedzie, bo ile fabuła rozgrywa się w zakonie, to gospelu tu nie usłyszymy. Za to będą pieśni chóralne połączone z rapem, muzyką rozrywkową. Mieszanka iście wybuchowa, ale zrealizowana w taki sposób, że miejscami noga aż sama zaczyna wybijać rytm utworów.

Podsumowując "Zakonnica w przebraniu" to zdecydowanie świetny musical, który stanowi doskonałe rozpoczęcie nowego sezonu teatralnego!

Tomasz Sknadaj, wrzesień 2020r.


"Zakonnica w przebraniu", reż. M. Znaniecki / fot. Artur Wacławek

Zakonnica w przebraniu
Teatr Rozrywki w Chorzowie, Duża Scena
premiera: 10 września 2020r.

muzyka: Alan Menken
słowa piosenek: Glenn Slater
scenariusz: Cheri Steinkellner, Bill Steinkellner
przekład: Jacek Mikołajczyk
reżyseria: Michał Znaniecki
choreografia: Jarosław Staniek
współpraca choreograficzna: Katarzyna Zielonka
kierownictwo muzyczne: Mateusz Walach
kierownictwo wokalne: Ewa Zug
scenografia: Luigi Scoglio
kostiumy: Małgorzata Słoniowska
reżyseria światła, projekcje: Dariusz Albrycht
producent: Estera Sławińska-Dziurosz

Obsada: Paulina Magaj, Maria Meyer (w dniach 10, 12 września) / Izabella Malik (w dniach 11, 13 września), Marta Tadla, Anna Ratajczyk, Wioletta Białk / Beata Rzeźnik, Ewa Grysko, Dagmara Żuchnicka, Tomasz Jedz, Bartłomiej Kuciel, Hubert Waljewski, Rafał Gajewski, Maciej Kulmacz, Piotr Brodziński, Aleksandra Dyjas, Joanna Możdżan, Magdalena Wojtacha, Marek Chudziński, Rafał Talarczyk, Przemysław Witkowicz, Dominik Koralewski, Jakub Wróblewski, Barbara Ducka oraz zespół wokalny, baletowy i orkiestra Teatru Rozrywki, dyrygenci: Mateusz Walach, Michał Jańczyk.

komentarze
comments powered by Disqus
partnerzy TerazTeatr



^
Twoje sugestie i uwagi