Facebook Tweeter Instagram YouTube

nasze patronaty | kontakt

opis

opis spektaklu

Indywidualne potrzeby kontra ustalone normy. Spektakl Tyszkiewicza demaskuje bezsilność społecznych nakazów. Pożegnanie z dziewczęcą niewinnością to walka o seksualną tożsamość. To bunt wobec tradycji. Rozwój kulturowy nie wymazuje nas z atlasu zwierząt. Żądze i anarchia, prawda i groteska. Historia zaskakująco współczesna dla każdego pokolenia.

opis sztuki

Dwie dziewczyny, Bianka i Paulina, prowadzą w sypialni nocne rozmowy. Bianka, chuda, blada i wrażliwa, źle sypia i miewa koszmary, więc budzi czerstwą i tęgawą Paulinę, by jej poczytać lub z nią pożartować. Wśród rozmów o wszystkim, dziewczęta często poruszają kwestie związane z seksem i rozmnażaniem (ludzkim i zwierzęcym), choć obie niewiele na ten temat wiedzą. Matka Bianki znajduje zeszyt z wierszami córki i martwi się, bo dotąd uważała dziecko za "zupełnie normalną, zdrową dziewczynkę". Ojciec bagatelizuje sprawę, traktując wiersze za "pensjonarskie klituś bajduś". W salonie Bianka gra dla gości na fortepianie. Młody Beniamin recytuje wiersz własnego autorstwa. Bianka, jak wszyscy, bije mu brawo, ale po chwili wybucha płaczem, bowiem obsesyjnie zwiduje jej się olbrzymi męski członek. Widzi go u Beniamina, u Ojca, u Dziadka i u innych gości. Również na majówce w lesie Bianka spotyka ekshibicjonistę, a ponadto cała natura i wszyscy ludzie w taki czy inny sposób przypominają jej o seksie. Nocą, w konfesjonale stojącym na środku saloniku, domownicy po kolei zwierzają się ze swych problemów seksualnych. Bianka mówi, że nie chce być dziewczyną, lecz chłopcem i że oburza ją poniżanie kobiet. Byk-Ojciec skarży się na swą niemożliwą do opanowania chuć. Dziadek - podobnie, choć miał nadzieję, że z wiekiem mu przejdzie. Matka rozpacza, bo nienawidzi seksu i brzydzi się mężem, a on nie daje jej spokoju. Kucharcia skarży się na Jaśnie Pana, "że nie przepuści, choćby człowiek nad blachą stał". Bianka dostaje pierwszej miesiączki, a nic nie wiedząc na ten temat, wpada w popłoch. Równie nieuświadomiona Paulina biegnie po Ciotkę, która co prawda uspokaja dziewczęta, ale niczego im nie tłumaczy. Matka i Ciotka przygotowują dla Bianki wyprawę. Przy okazji perspektywicznie wybierają z żurnala fasony sukien żałobnych na wypadek śmierci Dziadka. W tym czasie Dziadek i Byk-Ojciec uganiają się za Dojarką i Kucharcią. W sypialni dziewcząt wiecznie głodna Paulina częstuje Biankę znakomitymi czekoladkami, które dostała w prezencie od Dziadka za to, że podarowała mu swoją pończoszkę. Bianka z przyjemnością przytula się do ciepłego brzucha Pauliny i czyta jej swoje utwory literackie. Przy okazji, jak zwykle rozmawiają o mężczyznach. Paulina zastanawia się: "wiesz, Biańciu, myślę, że mężczyźni nie bardzo różnią się od zwierząt z nas zrobili motylki, aniołki, ale ciekawe jak taki byk albo ogier chce zapłodnić motylka" Bianka zwierza się Paulinie, iż umówiła się ze swym narzeczonym Beniaminem, że ich małżeństwo będzie "mariage blanc" i on "zaprzysiągł, że póki ja nie zapragnę, on mnie nie tknie". Wobec zbliżającego się ślubu, Bianka rozmyśla o swych złych stosunkach z Ojcem. Wie, że Ojciec chciał mieć syna i dlatego "do dziesiątego roku życia, aby cię nie drażnić, Matka chowała mnie i ubierała na chłopca". We śnie widzi siebie jako torreadora z welonem w ręce zamiast "płachty", zabijającego szpadą Byka-Ojca. Młody Beniamin też niepokoi się rychłym ślubem z Bianką. I on nie ma żadnych doświadczeń seksualnych, co zauważa i komentuje Ciotka. Z kolei Paulina w trakcie próby domowego przedstawienia o męczeństwie świętej Febronii, korzystając z sytuacji, zamyka drzwi na klucz i niby zgodnie z treścią planowanego przedstawienia, rozbiera się przed Beniaminem i prowokuje go. On, choć jest pod dużym wrażeniem, zachowuje dystans. Dziadek podgląda całą scenę przez dziurkę od klucza. Na odchodnym Paulina ostrzega Beniamina, że Bianka będzie oziębłą żoną. Ostatniej nocy przed ślubem Paulina "uświadamia" Biankę, a ta z przerażenia metodycznie i pracowicie tnie i rwie na kawałki całą wykwintną ślubną wyprawę. Mimo jej oporów ślub i wesele odbywają się zgodnie z rytuałem. W noc poślubną Beniamin dotrzymuje danego słowa i na żądanie Bianki nie tylko jej nie dotyka, ale nawet śpi w ubraniu. W końcu Bianka postanawia być sobą. Zdejmuje kobiece ubrania (kapelusz, długie rękawiczki, suknię, pończochy, bieliznę) i wrzuca je do płonącego kominka. Rozpuszcza długie włosy i nożycami obcina je sobie krótko przy skórze. Woła Beniamina, który w pokoju obok czekał na nią, ubrany w strój wizytowy. Na jego pytanie: "Czy jesteś gotowa?" Bianka odpowiada: "Jestem jestem twoim bratem."

5.0 / 10

średnia ocena użytkowników

... / 10

Chcesz ocenić spektakl? załóż konto

szukaj w spektaklach
partnerzy TerazTeatr



^
Twoje sugestie i uwagi