Facebook Tweeter Instagram YouTube

nasze patronaty | kontakt

opis

opis sztuki

Sztuka Zapolskiej opowiada o wyrafinowanej grze, jaką prowadzą między sobą dwie pary małżeńskie – doświadczona i młoda. W pewnym momencie bohaterowie zaczynają traktować miłość jak grę w karty. Tytułowy skiz to karta atutowa, która bije wszelkie pozostałe, nawet damy. Kto ma skiza w ręku, wygrywa całą partię. Tę mądrość życiową, zdobytą kosztem wielu wyrzeczeń, doświadczona mężatka Lulu przekazuje młodziutkiej kuzynce. Muszka, przyłapana na flirtowaniu z leciwym kuzynem, próbuje wytłumaczyć niezręczną sytuację, lecz Lulu nie ma do niej żalu. Wprawdzie każdą kobietę obchodzi „jej ostatnia toaleta balowa”, jednak kobieta mądra nie przywiązuje wagi do błahostek. – Z flirtów mojego męża korzyści odnoszę ja – chełpi się kobieta „ze stali i z uśmiechu”, zachęcając dziewczynę, by wyzbyła się wszelkich oporów. Oczarowany świeżutką, ponętną, młodą mężatką Tolo rozwija arsenał uwodziciela. Muszka chichocze, w głowie czuje zamęt, aż Tolo sam się dziwi, że jego słowa tak działają na dwudziestolatkę z zaledwie dwuletnim stażem małżeńskim, w pełni miłosnych uniesień. Ze zdumieniem dowiaduje się, że Wituś w tych sprawach jest bardzo powściągliwy, chyba nie wie, że słowami pieści się kobietę stokroć czulej niż gestem. Tolo postanawia, że pomoże uroczej kuzyneczce nadrobić te braki. Wituś, prosty szlachcic, pochłonięty problemami roli i obory, rzeczywiście troszczy się głównie o to, by młoda żona wreszcie „włożyła się” do gospodarstwa, czego życzą sobie także jego i jej rodzice. Wzorowy mąż, co w ich rodzinie jest dziedziczne – są wady, które się dziedziczy, kpi Lulu – uważa, że Muszka to „dobre serce i dobry grunt”, kobieta z dobrego gniazda, troszkę tylko rozpieszczona i zupełnie pozbawiona temperamentu, dzięki Bogu. Tolo, będąc całkowicie odmiennego zdania, przekonuje młodego małżonka, by zrobili swoim paniom niespodziankę, zwłaszcza że i one przygotowują coś w sekrecie. Wszak już Kwintus Metellus mówił, że z kobietą źle, ale bez kobiety żyć nie podobna. Wieczorem, w blasku księżyca, panie w strojach XVIII-wiecznych markiz pląsają na murawie w takt menueta, z sentymentalną pieśnią na ustach. Panowie we frakach, przy stylowo podanej kolacji, wznoszą toasty. Niechętny tym zabawom Wituś upomina, niech Mucha tyle nie pije, bo się upije, lecz Muszka jest jak w transie. Biegnie nad staw karmić łabędzie, za nią pędzi Tolo z szalem. Ona wraca, „bardzo senna” udaje się na spoczynek. On też się zjawia, pomaga żonie rozpiąć suknię i żegna do jutra, też „bardzo senny”. Nazajutrz Muszka czuje się jak królewna z bajki, świeżo rozbudzona. Kocha i jest kochana, i mówi o tym głośno. Lulu próbuje uspokoić zniecierpliwionego kaprysami żony Witusia, że kobiety, dzieci i inne oswojone istoty zawsze same przychodzą do ręki, lecz i ona po raz pierwszy w życiu czuje się zagrożona. Jej Tolo ośmielił się powiedzieć, że mężczyzna nie starzeje się dotąd, dokąd jest kochany. Nieoczekiwanie Wituś podsuwa rozwiązanie: na złamane serce jedyne i wypróbowane lekarstwo to koń i rozpusta. Chce porwać kuzynkę na koń, w step, w deszcz. Dzięki niemu Lulu odkrywa, że kobieta nie jest dotąd stara, dokąd czuje się pożądana. Jednak w małżeńskiej partii jeszcze nie wszystkie karty zostały rozdane...

5.0 / 10

średnia ocena użytkowników

... / 10

Chcesz ocenić spektakl? załóż konto

szukaj w spektaklach
partnerzy TerazTeatr



^
Twoje sugestie i uwagi